Labirynt

Jerzy Jarzębski

Jest jednym z najważniejszych motywów w prozie Schulza, choć same słowo pojawia się w opowiadaniach nie więcej niż około dwudziestu razy — występuje za to w bardzo różnych kontekstach znaczeniowych. Labirynt stanowi jedną z dwóch najważniejszych form przejawiania się przestrzeni (obok różnych wersji przestrzennego porządku); kojarzy się zazwyczaj u Schulza z nocą, marzeniem, zejściem do głębokich warstw psychiki lub kulturowej tradycji. Zgodnie z długą historią tego motywu w kulturze europejskiej, labirynt pojawia się u Schulza jako budowla lub zespół pomieszczeń („labirynt obcych mieszkań”, „labirynt dachów i domów”), obraz natury uporządkowanej przez człowieka („labirynty parków ciemne i szumiące”), obraz wnętrza ludzkiego ciała („labirynty własnych wnętrzności”), a także struktury umysłu („labirynty zawiłych obliczeń”) lub marzenia (sen w Nocy lipcowej jako wędrówka przez labirynt). Motyw labiryntu może być także elementem silnie zmetaforyzowanej wizji natury („labirynty zimowych nocy”, „labirynt odrębnych niebios”) lub kulturowej pamięci („labirynty wnętrza, magazyny i spichrze rzeczy”). Opisy przedzierania się przez labirynt, błądzenia są u Schulza zazwyczaj silnie nacechowane symbolicznie, wiążą się z pokonywaniem życiowych komplikacji, docieraniem do sedna rzeczy, podróżą po świecie kreowanym przez marzenie, o niejasnym statusie ontologicznym. Ukryte w podziemiu „magazyny i spichrze rzeczy”, o których wspomina się w Wiośnie, kojarzą się z jungowskimi archetypami, sama zaś wędrówka przez skomplikowaną sieć pomieszczeń i korytarzy ma z pewnością sens rozumianej po freudowsku podróży do głębin psychiki, a także brzemiennego poczuciem grzechu odkrywania tajemnic libido (zwiedzanie obfitych w pornograficzne materiały zapleczy „sklepów cynamonowych” lub magazynów z konfekcją w Ulicy Krokodyli). Stopień realności Schulzowskich labiryntów jest rozmaity: niektóre istnieją tylko w postaci metafory podkreślającej zawikłanie, komplikację kształtu (labirynty obliczeń, niebios), inne bytują w marzeniu albo jako konstrukcje fantastyczne, rodzące się momentalnie i zaraz ginące (opis nocy lipcowej), albo jako przestrzenie quasi-realne (gmach sanatorium w Sanatorium pod Klepsydrą, plątanina uliczek na zapleczu rynku i wnętrze gmachu szkoły w Sklepach cynamonowych, te same domy i mieszkania, zniekształcone przez marzenie i wyobraźnię w Nawiedzeniu i Emerycie). W istotną dla Schulza opozycją pomiędzy przestrzenią otwartą i zamkniętą labiryntu wprowadza ambiwalencję i niejednoznaczność, przestrzeń labiryntu jest bowiem jednocześnie otwarta i zamknięta: ograniczona ścianami, ale pozostawiająca bohaterowi szansę przełamania tych ograniczeń, możliwość dążenia w bliżej nieokreślonym kierunku, pod dyktando wewnętrznej energii marzenia, po części zaś tam, gdzie bohatera wiedzie jakaś niejasna siła kierująca jego losem. Labiryntowości jako cesze przestrzeni towarzyszy także u Schulza swoista labiryntowość czasu, który może jawić się jako uporządkowany cyklicznie i prostoliniowy, ale także jako czas „boczny”, „illegalny”, istniejący obok czasu oficjalnego jako jego odnoga czy wypustka.


Hasło pochodzi ze „Słownika schulzowskiego”. Opracowanie i redakcja: Włodzimierz Bolecki, Jerzy Jarzębski, Stanisław Rosiek. Gdańsk: słowo/ obraz terytoria, 2003, str. 186.