Bruno Schulz i psychoanaliza.

Paweł Dybel

Pomimo wszystkich tych podobieństw, istnieje jednak pomiędzy Kafką a Schulzem jedna fundamentalna różnica. Podczas, gdy styl narracji pierwszego z tych pisarzy jest surowy, logicznie przejrzysty i zwięzły, styl drugiego jest bardziej barokowy i zmysłowy:

„Adela wracała w świetliste poranki, jak Pomona z ognia dnia rozżagwionego, wysypując z koszyka barwną urodę słońca – lśniące, pełne wody pod przejrzystą skórką czereśnie, tajemnicze, czarne wiśnie, których woń przekraczała to, co ziszczało się w smaku; morele, w których miąższu złotym był rdzeń długich popołudni; a obok tej czystej poezji owoców wyładowywała nabrzmiałe siłą i pożywnością płaty mięsa z klawiaturą żeber cielęcych, wodorosty jarzyn, niby zabite głowonogi i meduzy – surowy materiał obiadu o smaku jeszcze nie uformowanym i jałowym, wegetatywne i telluryczne ingerdiencje obiadu o zapachu dzikim i polnym.”6

Zacytowany tu fragment pochodzi ze sceny otwierającej Sklepy cynamonowe. Pojawia się on bezpośrednio po skardze syna dotyczącej wyjazdu ojca. Kobieta, służąca Adela, zostaje tu później pokazana jako wszechmocna władczyni domu, która przejmuje pozycję wcześniej zajmowaną przez ojca i podporządkowuje swym surowym decyzjom całą rodzinę. Jednak w tej pierwszej scenie – powracająca z targu z koszem pełnym owoców, mięsa i warzyw – Adela wygląda „jak Pomona”. Poetyckie piękno tego fragmentu opiera się oczywiście w dużej mierze na odniesieniu do obrazów martwych natur mistrzów holenderskich. Niemniej jednak, porównanie to odsyła jednocześnie w innym jeszcze kierunku. Sugeruje ono, że te przynoszone przez Adelę z targu owoce i mięso, stanowią jednocześnie atrybuty (czy też przedłużenia) jej wewnętrznej istoty, ponieważ – jak rzymska bogini owoców – jest ona również wcieleniem ziemi i jej płodności.

Kim więc jest Adela jako Pomona? Zauważmy, że wszystkie przyniesione przez nią z targu rzeczy posiadają oczywistą symbolikę falliczną: „pełne wody czereśnie”, „morele, w których miąższu złotym…”, „nabrzmiałe siłą i pożywnością płaty mięsa” oraz „wodorosty jarzyn”. Oglądana z tej perspektywy, Adela jawi się jako kobieta wszechwładna, tryskająca energią witalną i siłą; kobieta, której obfite, okrągłe kształty wskazują na jej doskonałą i samowystarczalną naturę. Jest prawdziwą kobietą falliczną, „pozbawioną braku” (braku fallicznego); kobietą, której przejmujący obraz fascynuje i obezwładnia narratora-syna.

3/

Sierpień, opowiadanie otwierające Sklepy cynamonowe, można czytać jako rodzaj wprowadzenia w całe dzieło literackie Brunona Schulza. A jest to wprowadzenie niezwykle okrutne i brutalne, gdyż dokonuje się ono poprzez zniknięcie figury ojca. Dlatego nie dziwi fakt, że miejsce, które pozostaje puste po odejściu ojca, natychmiast zostaje – w fantazji syna – zajęte przez zniewalające obrazy kobiet. Jest to dlań jedyny sposób na zrekompensowanie tego odejścia.

Zaczynamy teraz lepiej rozumieć jego wyrzut: pojawia się on, ponieważ ty, ojcze, opuściłeś mnie i wystawiłeś na „żar” moich wyobrażeń, których nie jestem w stanie znieść. Wydałeś mnie na pastwę żaru fantazji, które – jak rozżarzone obiekty – teraz mnie prześladują.

Sierpień czytać można jako rodzaj wariacji muzycznej na temat „kobiecości”; jak fugę, w której jeden nieustannie powracający motyw oślepia nas za każdym razem nowym i dziwnym przetworzeniem tej samej melodii. Najpierw pojawia się naturalistyczny obraz bezdomnej nędzarki Tłui, następnie obraz jej szalonej matki Marii, później zaś groteskowe figury białomięsnej ciotki Agaty i jej młodej, pulchnej córki Łucji.

Autorzy omawiający temat „kobiecości” w powieściach Brunona Schulza, zazwyczaj kładą nacisk na dominującą masochistyczną postawę narratora, tak wyraźnie i oczywiście obecną na rysunkach i obrazach Schulza. Twierdzą oni, że pojawiające się tam kobiety bardzo przypominają obraz Adeli z zacytowanego powyżej fragmentu: wszechmocnej władczyni świata, tryskającej energią witalną i samowystarczalnej. Ja jednak myślę, że postacie kobiece w powieściach Schulza są dużo bardziej zróżnicowane i złożone. Już drugi obraz kobiety, jaki pojawia się w Sierpniu – obraz szalonej Tłui – można czytać zarówno jako alegorię kobiecej płodności i siły, jak i alegorię… zepsucia i upadku:

„Tłuja siedzi przykucnięta wśród żółtej pościeli i szmat. Wielka jej głowa jeży się wiechciem czarnych włosów. Twarz jej jest kurczliwa jak miech harmonii. Co chwila grymas płaczu składa tę harmonię w tysiąc poprzecznych fałd, a zdziwienie rozciąga ją z powrotem, wygładza fałdy, odsłania szparki drobnych oczu i wilgotne dziąsła z żółtymi zębami pod ryjowatą, mięsistą wargą. […] I podczas gdy gałgany zsypują się na ziemię i rozbiegają po śmietnisku jak spłoszone szczury, wygrzebuje się z nich, odwija z wolna jądro, wyłuszcza się rdzeń śmietniska: na wpół naga i ciemna kretynka dźwiga się powoli i staje, podobna do bożka pogańskiego, na krótkich, dziecinnych nóżkach […]. Bodiaki, spalone słońcem, krzyczą, łopuchy puchną i pysznią się bezwstydnym mięsem, chwasty ślinią się błyszczącym jadem, a kretynka, ochrypła od krzyku, w konwulsji dzikiej uderza mięsistym łonem z wściekłą zapalczywością w pień bzu dzikiego, który skrzypi cicho pod natarczywością tej rozpustnej chuci, zaklinany całym tym nędzarskim chórem do wynaturzonej, pogańskiej płodności.”7


6. Bruno Schulz,  Prozaop. cit., s. 47.


7. Ibidem, s. 51-52.