Bruno Schulz i psychoanaliza.

Paweł Dybel

Obraz kobiety w „Sierpniu”

„Ojcze, czyż nie widzisz, że płonę?”
Zygmunt Freud Objaśnianie marzeń sennych

1/

Dziwny świat powieści Brunona Schulza nie wydaje się mieć wiele wspólnego z Freudowską koncepcją nieświadomego; na pewno zaś wykluczyć należy wszelkie bezpośrednie związki czy podobieństwa między nimi. Co więcej, choć Schulz był namiętnym czytelnikiem Freuda, w swych sporadycznych komentarzach dotyczących teorii psychoanalitycznej, raczej sceptycznie wyrażał się o owocności jej stosowania w odniesieniu do literatury. Pisząc, na przykład, o neurotycznym, maniakalno-depresyjnym charakterze bohaterki powieści Cudzoziemka polskiej pisarki Kuncewiczowej, zauważył:

„Psychoanaliza zna dobrze te skupienia odciętej i bezwyjściowej energii psychicznej, zawarte w pewnych słowach, w pewnych myślach musowych lub działaniach. Nasuwa się pytanie, czy doświadczenia psychoanalizy mogą być przedmiotem opracowań literackich.
Wydaje mi się, że wywód psychoanalityczny nie jest dostatecznie dla niewtajemniczonych przekonywający. Mechanizm przebiegów podświadomych i ich logika jest odmienna od tej, z jaką przywykliśmy się spotykać w beletrystyce. W powieści prawda nie jest argumentem ostatecznym i decydującym – jest nim natomiast prawdopodobieństwo. Rewelacje psychoanalityków, choć prawdziwe, pozostaną jeszcze długo dla nieprzyzwyczajonego umysłu nieprzekonywające. Kiedyś, gdy introspekcja nasza przesiąknie do tego stopnia metodami psychoanalizy, że nauczymy się chwytać na gorącym uczynku mechanizmy podświadomości, i gdy myśl nasza oswoi się z mechaniką tych przebiegów – przyjdzie czas na psychoanalizę w powieści.”1

Łatwo można zauważyć, że taka ocena Schulza w odniesieniu do psychoanalizy opiera się na tradycyjnym rozumieniu psychoanalizy Freudowskiej, bardzo popularnym w intelektualnych i arytystycznych kręgach tamtych czasów. Zgodnie z tym rozumieniem, psychoanaliza jest nową metodą terapeutyczną, której wyznawcy poszukują przede wszystkim „głębokiej” prawdy o ludzkiej duszy, a gdy ją zdobędą, czynią z niej użytek w procesie terapii. Ponadto, argumentacja Schulza, jakoby pisarze współcześni niedostatecznie przywykli do odkrytych przez Freuda „mechanizmów przebiegów podświadomych” i dlatego wciąż niezdolni byli do stosowania ich wobec literatury, odbija powszechny w tamtych czasach sposób postrzegania związków pomiędzy literaturą a nauką. Postrzeganie to opierało się na przekonaniu, jakoby odkrycia i zdobycze nauki wyprzedzały zawsze analogiczne przeobrażenia w literaturze i sztuce. Tak więc, zanim nieświadome procesy będą mogły zostać skutecznie odniesione do literatury czy sztuki, najpierw muszą zostać przez artystów „przepracowane”.

Jednak już w następnym zdaniu swej recenzji, Schulz niespodziewanie poddaje tę argumentację w wątpliwość, nadal jednak utrzymując, że autorka recenzowanej książki stanowi tu wyjątek od reguły:

„Powieść Kuncewiczowej przeczy jednak tej prognozie. Jest ona jakby dowodem, że metody psychoanalizy są już dziś dojrzałe do literatury pięknej. Podejrzewam jednak, że dzieje się to dzięki pewnemu sfałszowaniu przebiegów podświadomych, dzięki sztucznemu podciągnięciu ich w hierarchii tworów psychicznych i zbliżeniu w strukturze do przebiegów normalnych, co zresztą uważam za dopuszczalne i konieczne w interesie zrozumiałości.”2

Koniec końców, Schulz postrzega więc metody psychoanalityczne jako stosowalne i już stosowane wobec literatury, zaś powieść Kuncewiczowej jest tego najlepszym przykładem. Jednak ów wniosek Schulza zasługuje na naszą uwagę nie tylko dlatego, że jest wnikliwym rozpoznaniem dotyczącym jednej z najlepszych polskich powieści powstałych w okresie międzywojennym. Także nie dlatego, że bardzo jasno pokazuje, iż Schulz – choć tak sceptyczny wobec możliwości „zastosowania” psychoanalizy do literatury – traktuje ją jednak jako teorię naukową odkrywającą pewne podstawowe prawdy dotyczące ludzkiej psychiki; teorię, która potencjalnie, w przyszłości może posłużyć powieściopisarzom. Zasługuje na naszą uwagę także dlatego, że Schulz mimowolnie mówi nam tutaj o tym, w jaki sposób on sam robi użytek z psychoanalizy we własnych powieściach i opowiadaniach, tj. w jaki sposób próbuje przekształcać kluczowe Freudowskie spostrzeżenia dotyczące struktury i działania ludzkiej psychiki w swoich własnych dziełach.


1. Bruno Schulz, Proza, Krakow 1964, s.464.


2. Ibidem, s. 464.