Pamięci Alfreda Schreyera

25 kwietnia w Warszawie zmarł Alfred Schreyer – skrzypek, śpiewak, uczeń Brunona Schulza z drohobyckiego gimnazjum.

Alfred Schreyer – Żyd i Polak – podczas okupacji niemieckiej stracił całą rodzinę, był więźniem hitlerowskich obozów koncentracyjnych w Płaszowie, Gross-Rosen i Buchenwaldzie. Przez lata poświęcał się pracy na rzecz ocalenia kultury przedwojennych Kresów. Z sukcesem propagował twórczość Brunona Schulza i upowszechniał spuściznę muzyczną swoich rodzinnych stron i II Rzeczpospolitej – występował z recitalami w języku polskim i w jidysz, przypominając tradycyjne melodie żydowskie, ukraińskie, polskie. Za swoją działalność został nagrodzony Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, Złotym Medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis” oraz odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

Dla uczczenia pamięci Alfreda Schreyera w Drohobczu została wystawiona księga kondolencyjna. Na adres Wiery Meniok, kierownik Polonistycznego Centrum Naukowo-Informacyjnego im. Igora Menioka oraz dyrektor Festiwalu Brunona Schulza w Drohobyczu – polcentrum@wp.pl – można nadsyłać kondolencje, które zostaną zamieszczone w księdze kondolencyjnej. Planowane jest także wydanie książki o Alfredzie Schreyerze i na ten adres można nadsyłać własne wspomnienia o Nim.

Oto tekst zamieszczony w księdze kondolencyjnej w Drohobyczu przez Instytut Książki:

Kiedy wspominamy pana Alfreda Schreyera na myśl przychodzą słowa z wiersza Księżyc innego wielkiego Drohobyczanina Kazimierza Wierzyńskiego. Opiewał w nim rodzinne miasto pana Schreyera i swoje:

Za czym ja krążę?
Za księżycem.
Czym on mnie wabi?
Drohobyczem.

I dalej, w końcowej części wiersza Wierzyński pisze:

Widzę, poznaję
Tamte strony
Kto mnie tam woła?
Ktoś zgubiony.

Po co mnie wzywa
Tak niewcześnie?
Byś wrócił tam, gdzie
Błądzisz we śnie

A poza snem tym
Co się chowa
Ach, ziemia, ziemia
Księżycowa.

Alfred Schreyer był dla nas niczym księżyc z wiersza Wierzyńskiego, który wabił Drohobyczem, wabił jego magiczną przeszłością, ale też przywoływał do współczesności tego miasta, które dopiero od niedawna, także dzięki staraniom pana Schreyera właśnie, odkrywa swoją przedwojenną spuściznę.

Kochany Panie Alfredzie

Pańskie ciepło, uśmiech, sztuka, dar opowiadania czyniły świat ładniejszym i lepszym. A nam dawało wielką motywację do chronienia pamięci o wielkim Brunonie Schulzu i magicznym wielokulturowym Drohobyczu, którego Pan nigdy już nie opuści.

Dyrektor i Zespół Instytutu Książki
Kraków, Warszawa, 30.04.2015