Schulz według Woynarowskiego

Znakomity polski grafik Jakub Woynarowski, laureat tegorocznego Paszportu „Polityki”, stworzył powieść graficzną opartą na motywach utworów literackich Brunona Schulza. Książkę pt. „Martwy sezon” wydało krakowskie wydawnictwo Korporacja Ha!art.

Miejscem akcji jest opuszczone przez mieszkańców miasto, opanowane przez rojowiska owadów, które występują tu „w zastępstwie” ludzkich bohaterów. Inspiracją dla tego pomysłu jest opowiadanie „Karakony”, w którym ojciec narratora – niczym postać w kafkowskiej „Przemianie” – ulega powolnej metamorfozie, przeistaczając się w karalucha. Punkt widzenia owada stanowi ponadto fabularne uzasadnienie specyficznego rodzaju percepcji rzeczywistości, obecnego w prozie Schulza, który – jak pisała Zofia Nałkowska – „naświetla i przegląda rzeczywistość jakby na wylot, ukazuje ją zdeformowaną i prawdziwą, jak tkankę pod mikroskopem – prawdziwością spotęgowaną i groźną”.

W toku narracji jakikolwiek ludzki lub „człekokształtny” bohater pozostaje nieobecny, zaś sama opowieść stanowi – powiązaną na zasadzie analogii i wspólnych motywów – gęstą tkankę epizodów osnutych wokół „bohaterów trzeciego planu” (przedmiotów, roślin oraz insektów) oraz innych elementów pochodzących z naszej rzeczywistości (takich jak przemiany krajobrazu lub zjawiska atmosferyczne), choć oglądanych przez wyolbrzymiającą soczewkę. W tym ujęciu Schulz jest nie tyle surrealistą, co raczej „hiperrealistą”, penetrującym – według słów Witkacego – „niezgłębioną dziwność codzienności”. Pole dla narracyjnych eksperymentów stwarza zderzenie szybkiego „czasu akcji” i spowolnionego „czasu procesów”: z jednej strony, udziałem czytelnika staje się błyskawiczna, kilkudniowa wymiana „pokoleniowa” w świecie owadów, z drugiej – obserwujemy powolny rozkład architektonicznych pozostałości ludzkiej cywilizacji. Zamiast jednej „wielkiej narracji” historia rozwarstwia się na wiele pulsujących mikrofabuł, oscylujących wokół kwestii upływu czasu i związanych z nim procesów destrukcji oraz dekonstrukcji wytworów przyrody i ludzkich artefaktów, poddanych działaniu naturalnych żywiołów.

Z warstwą narracyjną koresponduje forma opowieści – literackie, barokowe w swej formie cytaty skonfrontowane zostają z tu serią wyrazistych obrazów, nieraz balansujących na granicy abstrakcji, a dodatkowych znaczeń nadaje całości ograniczona kolorystyka rysunków, zawężona do czerni, bieli i oranżu. Wszechobecny na początku „jesienny” kolor pomarańczowy ustępuje czerni, którą ostatecznie przykrywa biel śniegu.