Franz Kafka i Bruno Schulz: Karaluchy i krokodyle

Ewa Kuryluk

— Co byś poleciła miłośnikowi literatury nowoczesnej, gdybyś miała wybrać tylko jedną polską książkę? — zapytał mnie niedawno znajomy Amerykanin. — Ulicę krokodyli Brunona Schulza — odpowiedziałam — zbiór opowiadań prozaika, który dorównuje Kafce. — Kafce? — wymamrotał z niedowierzaniem. — Czy aby nie przesadzasz? — Ani trochę. Franz Kafka i Bruno Schulz to dwaj wybitni obywatele „Republiki Marzeń”, że użyję pięknej metafory Schulza. Obaj potrafili przemienić wnikliwą obserwację w proroctwo, opisując sny i koszmary tak precyzyjnie, jakby to były fakty z życia. Obaj rzucili światło na ludzką naturę i byli wizjonerami historii, w interesujący i znaczący sposób uzupełniając się wzajem.

Franz Kafka (1883–1924) i Bruno Schulz (1892–1942) pochodzili z zasymilowanych rodzin żydowskich żyjących w wielokulturowym i wielojęzycznym cesarstwie austro−węgierskim. Kafka był synem zamożnej niemieckojęzycznej rodziny z Pragi, Schulz — skromnej polskojęzycznej rodziny z Drohobycza. Niemczyzna Kafki, podziwiana za jej chłodny rygor, wywodzi się z Pragerdeutsch, wybornej postklasycznej niemczyzny, jaką posługiwały się w Pradze wykształcone elity żydowskie. Dla Kafki i jego literackich zamiarów było to doskonałe medium. Zatrudniony w międzynarodowym towarzystwie ubezpieczeniowym widział z bliska, że biurokracja, kierując się kapitalistyczną zasadą skuteczności i działając w moralnej próżni, może się łatwo przemienić w totalitarną maszynę śmierci. Bruno Schulz obserwował, jak Europa ulega zepsuciu i przestępczości, z równą przenikliwością, ale z innego miejsca. Będąc utalentowanym malarzem i rysownikiem, zarabiał na życie, ucząc prac ręcznych w gimnazjum, a po zajęciach ilustrował swoje opowiadania i tworzył autoportrety czy portrety przyjaciół w cliché verre, rzadkiej technice graficznej, drukując ze szklanych płyt fotograficznych. Bruno Schulz, zafascynowany bestią ludzką mistrz groteski, nawiązywał do Goi, Aubreya Beardsleya i innych europejskich artystów fin de siècle’u, a po inspiracje sięgał do Leopolda von Sacher−Masoch — Austriaka ze Lwowa — a przede wszystkim do jego słynnej powieści Wenus w futrze (1870), biblii masochistów.

Inaczej niż Kafka, kosmopolita i podróżnik, Schulz rzadko opuszczał Drohobycz, prowincjonalny, ale powiązany z międzynarodowym biznesem naftowym, który w tym regionie eksploatował ropę. Poetycka proza Schulza jest zakorzeniona w polszczyźnie galicyjskiej, na którą oddziałała urzędowa niemczyzna austriacka, powodując rozmiłowanie w rozbudowanych zdaniach i archaicznie brzmiących latynizmach. Ale w prozie tej odbijają się też echem inne tradycje: żydowski dowcip, bajkowe opowieści chasydów, wrażliwość na śpiewność języka ukraińskiego, którym mówiła okoliczna wieś. Schulz znał dobrze niemiecki i był dzięki temu na bieżąco nie tylko z polskimi modernistami z Warszawy, Krakowa czy Lwowa, ale także z niemieckojęzyczną awangardą Wiednia, Berlina i Pragi. Czytał Kafkę i przetłumaczył na polski Proces.

W centrum pisarstwa Kafki i Schulza stoją Ojciec i Syn, symboliczne duo ewokujące starą i nową władzę oraz stosunki obu pisarzy z własnymi ojcami. Ojciec Kafki, krzepki człowiek sukcesu, był domowym tyranem żywiącym pogardę dla kultury i wartości duchowych, łącznie z judaizmem i twórczością literacką syna. Jakub Schulz, sympatyczny ekscentryk, któremu nie dopisywało zdrowie ani szczęście, żywił namiętność do zwierząt. Podzielał ją Bruno, jak przed nim Kafka, autor historii o małpie mądrzejszej od człowieka i śpiewaczce Józefinie, myszy, którą uczynił bohaterką swojego ostatniego opowiadania — inspiracji dla komiksu Maus. Obaj pisarze identyfikowali się ze zbitym psem i zachwycali się niewinną „kruszynką życia”, jak Schulz mówi o szczeniaczku Nemrodzie, nazwanym z ironią imieniem wojownika i myśliwego ze Starego Testamentu.

Jakub Schulz wolał śnić na jawie, niż zajmować się handlem czy sprawować rodzicielską władzę. Sklep bławatny przy Rynku, mieszczący się we własnym domu i zapisany na żonę, spłonął wkrótce po wybuchu I wojny światowej. Przykuty już wówczas do łóżka Jakub, którym opiekowali się żona i najmłodszy syn Bruno, przeżył pożar o zaledwie kilka miesięcy. I stał się bohaterem wielu opowiadań, z których szczególnie znacząca jest historia o przemianie Ojca w ptaka: odpowiednik Przemiany Kafki.